Sunday, July 28, 2013

Kości zostały wykorzystane

Z ludzkimi szczątkami można zrobić różne ciekawe rzeczy. Austriacy malują czaszki, Czesi wykorzystują kości do dekoracji kaplic. Najbardziej znana z nich znajduje się w Kutnej Horze i robi dosyć makabryczne wrażenie.

Mamy tu sterty kosci ułożone w gustowne stosy...


...mamy żyrandole, gdzie zamiast kryształów zwisają piszczele, podstawki pod świeczki sa z ludzkiej miednicy a do zrobienia innych elementow użyto wszystkich kości szkieletu człowieka.


...mamy nawet przykład bardziej zaawansowanej sztuki dekoracyjnej - herb dawnych fundatorów kaplicy zrobiony jest oczywiście z tego samego materiału co reszta dekoracji.


To specficzne miejsce każdego roku odwiedza ponad 200 tyś. turystów. Według ostrożnych szacunków na wyposażenie wnętrza zużyto kości  ponad 40 tysięcy ludzi. Wielu z nich marzyło pewnie za życia o sławie, nie spodziewali sie chyba, że przyjdzie ona dopiero po żmierci i to w takiej nieoczekiwanej formie.



Sunday, July 21, 2013

Quiz

Quiz: w jakim kraju zostało zrobione to zdjęcie? Czy to Europa Wschodnia, przysłowiowy wygwizdów gdzieś w Karpatach? A może przedmieścia zapomnianej przez Boga cygańskiej wioski gdzieś w Rumunii? Czy też może ci ludzie beztrosko grabiący siano na ulicy to mieszkańcy najbiedniejszej na kontynencie Mołdawiii?


Żadna z odpowiedzi nie jest prawidłowa. To po prostu codzienny obrazek w kraju będącym jednym z głównych centrów finansowych i szczycącym się jednym z najwyższych PKB na świecie. Witamy w środkowej Szwajcarii.

Saturday, June 22, 2013

Bezsennosc w Petersurgu

Pod koniec czerwca całe miasto dopada atak insomii. Nie wiadomo, w którym momencie kończy się zachód a od kiedy zaczyna wschód słońca, chowa się ono za horyzont tylko na chwilę a pomarańczowa poświata nie znika z nieba ani na sekundę


Na ulicach korki, nad brzegiem Newy masa ludzi spaceruje, pije piwo, wielu ku przerażeniu rosyjskiej kontroli ruchu lotniczego puszcza w powietrze lampiony. Na rzece panuje prawdziwy tłok, statki turystyczne odpływają co chwilę od nabrzeża załadowane turystami chcącymi z bliska obejrzeć otwieranie się mostów. 


Całość dopełniają absolwenci świetujący koniec roku szkolnego. Kulminacją obchodów z niewiadomych mi powodów jest przepływanie tam i z powrotem czerwonego żaglowca, na którym według rosyjskiej bajki zakochany książe przybywa do swojej biednej ukochanej (i jaki to ma niby związek z zakończeniem szkoły?). 


I tak codziennie przez całą noc. Pytałem znajomych kiedy w takim razie spią. Odpowiedź jest prosta: w zimie.

Tuesday, June 18, 2013

Muzeum oblężenia i propagandy

Muzeum blokady Leningradu położone jest trochę z dala od głównych szlaków turystycznych Petersburga, ale z dwóch powodów warte jest odwiedzenia. 

Pierwszy to kompleksowe przedstawienie całej historii prawie trzyletniego oblężenia  Leningradu w czasach II Wojny Światowej, począwszy od początku wojny (czyli dla Rosjan 1941) i napad na ZSRR, poprzez samą blokadę, życie codzienne mieszkańców, zaopatrywanie miasta po lodzie zamarzniętego jeziora Ładoga aż do końca oblężenia i przepędzenia Niemców z powrotem do domu. 


  

Drugi powód jest chyba nie do końca zamierzony, ale nie mniej interesujacy. W nazwie muzeum w podtytule powinno się dodać „Propaganda dawniej i dziś". Jako eksponaty podziwiać możemy stare plakaty, informujące o tym, że nazizm to głód, więzienie, wojna i niszczenie kultury. Ciekawe, czy autoironia twórcy tzch haseł była zamierzona, dokładnie to samo powiedzieć można było o komuniźmie. 


A o tym, że propaganda w Rosji ma się dobrze i nie umarła razem z ZSRR świadczy samo muzeum, pokazujące historię w odrobine tendencyjny sposób. W równoległym świecie podpisów pod eksponatami Armia Czerwona już od pierwszych chwil niemieckiej inwazji bohatersko stawiała czoła najeźdzcom (a w rzeczywistości Niemcy weszli w głąb ZSRR jak w masło) a na zatopionym statku Wilhelm Gustloff było 10000 żołnierzy i oficerów (parę tysięcy zabitych kobiet i dzieci zdziwiłoby się, że pośmiertnie zaciągnięto je do wojska...).

Historię piszą zwycięzcy. Widać to było wcześniej w Wietnamie, widać także w Petersburgu.

 

Monday, June 17, 2013

Krótka wycieczka poza miasto.

Krótka wycieczka poza miasto. Przysłowiowy rzut beretem od Petersburga (czyli noc w pociągu a potem półtorej godziny wodolotem) na małej wyspie na jeziorze Onega podziwiać można perełki rosyjskiej architekutury drewnianej.

Główną atrakcją są XVII-wieczne cerkwie, zbudowane podobno bez użycia żadnego gwoździa. Robią niesamowite wrażenie, nawet gdy jedna z nich jest w remoncie i otoczona jak najbardziej współczesnymi rusztowaniami.


Warto posiedzieć w środku przez parę chwil, zamknąc oczy i posłuchać śpiewu mnichów dających próbkę swoich możliwości wokalnych w nadziei na to, że ktoś kupi ich płytę. Warto pospacerować po okolicy i obejrzeć ręczną produkcję pamiątek.



Warto zboczyć z głównego szlaku zwiedzania, oddalić się od innych turystów, przejść się na drugi koniec wyspy i przekonać, że ludzie żyją tam niewiele lepiej niż paręset lat temu (nie licząc anten satelitarnych).

Szkoda tylko, że po trzech godzinach wodolot odpływa i trzeba wracać do cywilizacji.

Takie tam, z Rosji


Znajoma Rosjanka zapytana o buty na wysokim obcasie stwierdziła z uśmiechem na ustach, że to integralna część damskiej nogi. Już wiadomo dlaczego lokalnym dziewczynom chodzenie na szpilkach nie dostarcza żadnych trudności.


 Z cyklu coś dla ciała, coś dla ducha: ksiegarni w Petersburgu jest wiele, większość z nich otwarta jest codziennie i do późna w nocy a niektóre nawet przez całą dobę. W razie niespodziewanej wieczornej chęci poczytania Dostojewskiego ratunek można więc znaleźć tuż za najbliższym rogiem.  Za to w sklepie wieczorową porą alkoholu nie kupisz, przynajmniej nie oficjalnie. Widział ktoś coś takiego w Polsce?

Koty maja w Petersburgu jak w raju. Albo śpią sobie na honorowych miejscach...


...albo rzucają im pieniadze...


...albo stawiają pozłacane pomniki.


Thursday, June 13, 2013

Petersburg od środka

Patrząc na  wnętrza co niektórych budynków w Petersburgu i okolicach można dojść do wniosku, że ich twórcy mieli chyba kompleks małego członka i żeby to sobie zrekompensować wydawali fortunę na wszelkiego rodzaju zdobienia i dekoracje. Sęk w tym, że spora cześć z tych budowli sponsorowana była przez rosyjskie caryce, a one problemów z męskimi organami raczej nie miały. 

Wnętrze Carskiego Sioła prezentuje się tak:
    


Katedra Izaaka tez nie grzeszy skromnością :


...że już nie wspomnę o subtelnym wystroju cerkwi Spass na Krowi:


Klasą samą dla siebie jest Palac Zimowy i Ermitaż. Po wejściu do środka człowiek czuje się jak bohater gry komputerowej uwięziony w labiryncie, z którego musi znaleźć wyjście. Biega więc po róznych salach, idzie w lewo, w prawo, w górę, w dól, znowu w lewo, znowu w dól a prędzej czy później i tak gubi się niezależnie od tego, czy trzyma w ręku plan muzeum czy nie. A jak już po jakimś czasie wydaje się, że znalazlo się drogę i widac światełko na końcu tunelu, nagle trafia się do sali, o istnieniu której nie miało się wcześniej pojęcia i cały proces szukania wyjścia rozpoczyna się na nowo. To, że każde pomieszczenie wygląda inaczej zamiast pomagać przyczynia się raczej do szybkiego powstania oczopląsu.