Monday, June 17, 2013

Takie tam, z Rosji


Znajoma Rosjanka zapytana o buty na wysokim obcasie stwierdziła z uśmiechem na ustach, że to integralna część damskiej nogi. Już wiadomo dlaczego lokalnym dziewczynom chodzenie na szpilkach nie dostarcza żadnych trudności.


 Z cyklu coś dla ciała, coś dla ducha: ksiegarni w Petersburgu jest wiele, większość z nich otwarta jest codziennie i do późna w nocy a niektóre nawet przez całą dobę. W razie niespodziewanej wieczornej chęci poczytania Dostojewskiego ratunek można więc znaleźć tuż za najbliższym rogiem.  Za to w sklepie wieczorową porą alkoholu nie kupisz, przynajmniej nie oficjalnie. Widział ktoś coś takiego w Polsce?

Koty maja w Petersburgu jak w raju. Albo śpią sobie na honorowych miejscach...


...albo rzucają im pieniadze...


...albo stawiają pozłacane pomniki.


Thursday, June 13, 2013

Petersburg od środka

Patrząc na  wnętrza co niektórych budynków w Petersburgu i okolicach można dojść do wniosku, że ich twórcy mieli chyba kompleks małego członka i żeby to sobie zrekompensować wydawali fortunę na wszelkiego rodzaju zdobienia i dekoracje. Sęk w tym, że spora cześć z tych budowli sponsorowana była przez rosyjskie caryce, a one problemów z męskimi organami raczej nie miały. 

Wnętrze Carskiego Sioła prezentuje się tak:
    


Katedra Izaaka tez nie grzeszy skromnością :


...że już nie wspomnę o subtelnym wystroju cerkwi Spass na Krowi:


Klasą samą dla siebie jest Palac Zimowy i Ermitaż. Po wejściu do środka człowiek czuje się jak bohater gry komputerowej uwięziony w labiryncie, z którego musi znaleźć wyjście. Biega więc po róznych salach, idzie w lewo, w prawo, w górę, w dól, znowu w lewo, znowu w dól a prędzej czy później i tak gubi się niezależnie od tego, czy trzyma w ręku plan muzeum czy nie. A jak już po jakimś czasie wydaje się, że znalazlo się drogę i widac światełko na końcu tunelu, nagle trafia się do sali, o istnieniu której nie miało się wcześniej pojęcia i cały proces szukania wyjścia rozpoczyna się na nowo. To, że każde pomieszczenie wygląda inaczej zamiast pomagać przyczynia się raczej do szybkiego powstania oczopląsu.




 

Saturday, June 8, 2013

Pierwsze wrażenie

Stereotyp goni stereotyp. Najpierw lotnisko mające zapach starego zapyziałego dworca kolejowego gdzieś na prowincji. Potem jazda autobusem, którego kierowca do tej pory przewoził tylko worki z ziemniakami. Metro tak głębokie, że zjazd schodami ruchomymi trwa ładnych parę minut. Kobiety w butach na kilkunastocentymentrowych obcasach albo koturnach, pokazujące modnie wytatuowane kostki (a w tym sezonie nosi się tatuaż na całej stopie, malutkie różyczki czy delfinki sa passé). Mężczyźni ze zmęczonym wyrazem twarzy bez śladow inteligencji za to z oznakami ciężkiego wieczoru dnia poprzedniego. Masa mniej lub bardziej zdobionych budynkow pasujących w różnym stanie odnowienia lub ruiny oraz turyści pędzący od jednego zabytku do drugiego. Do tego stragany z matrioszkami i czapkami marynarzy z Aurory. Bardziej typowej pierwszej godziny jako wprowadzenia do Petersburga nie da się chyba wyobrazić. 



Sunday, June 2, 2013

Łaźnie

Trzeci dzień deszczu, Matka Natura jakoś nie daje nacieszyć się słońcem i pooddychać swieżym uzdrowiskowym powietrzem siedząc na ławce i pijąc wode mineralną ze dzbanka z dziubkiem. Pozostaje wiec  krótki spacer pod ażurowym dachem zbudowanym w ubiegłym wieku tuż obok głównych źródeł w Mariańskich Łaźniach. 


A potem el grande finale całego wyjazdu czyli chillout w lokalnej łaźni.

Dostępne w pierwszej kolejności dla gości ekskluzywnego hotelu Nove Lazne w miare możliwosci i wolnych miejsc dopuszczają też mniej zamożnych klientów i za jedyne 12 eur / godzinę pozwalają zakosztować odrobiny luksusu. My mieliśmy chyba sporo szczęscia, bo poza nami w pomieszczeniach łaźni przebywało tylko kilka starych rosjanek – kuracjuszy też chyba dopadł kryzys i nie mogą już sobie pozwolić na tygodniowy pobyt w spa za jedyne parę tysięcy €.



A  delektować się było czym. Baseny jak ze starożytnego Rzymu, wyłożone kolorowymi kafelkami i otoczone kolumnami. Imitacje antycznych rzeźb oraz dużo starannie wykonanych detali pozwalają poczuć sie jak arystokraci sprzed stu lat, zrelaksować się przez pare godzin i zapomnieć o okropnej pogodzie na zewnątrz.

Saturday, June 1, 2013

Plzenski Prazdroj

Ciągle pada, czas więc zaplanować kolejne zwiedzanie pod dachem. Wybór pada na Pilzno i miejscowy browar warzący znane na całym świecie piwo. 
 

Nowoczesna linia produkcyjna zamontowana parę lat temu nie robi dużego wrażenia, pewnie dlatego, że akurat jest dzien konserwacji i czyszczenia maszyn więc wszystko stoi i nie widać setek butelek jeżdżących po kilometrowych taśmociągach. Za to starsza część zakładu, z wielkimi kotłami używanymi do produkcji oraz piwnicami w których piwo dojrzewalo i było potem przechowywane w wielkich drewnianych beczkach to zupełnie inna bajka. Można bez trudu wyobrazić sobie kryjących się za rogiem mistrzów piwowarskich nadzorujących produkcję trunku, pracowników turlających beczki z jednego miejsca na drugie i pokrzykujących na siebie nawzajem. W wyobraźni pomaga łyk świeżego piwa serwowany podczas zwiedzania :-)



Dopełnieniem dnia jest wizyta w lokalnym muzeum piwa, w cenie biletu uwzględniona mała szklanka tego napoju w jednej z okolicznych restauracji. A potem powrót do smutnej deszczowej rzeczywistości...